st-ce.pl - Forum Mieszkańców Starachowic

Pełna wersja: Jesteś za czy przeciw finansowaniu in vitro z budżetu państwa
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5
Na prośbę killFrenzy Otwieram sondę na temat in vitro. Także też tutaj proszę o prowadzenie wszystkich dyskusji na ten temat.

abcde

ja np.jestem za częściowym wspieraniem par przez państwo,pod pewnymi warunkami.
Więc nie bardzo mam jak zagłosować Smile na razie głosu nie oddam,spokojnie poczekam i z ciekawością będą przyglądał się sondzie a także skonkretyzowanej propozycji rządu dotyczącej całej procedury.

''Według premiera wprowadzenie programu oznacza, że z pieniędzy państwa zostałaby sfinansowane ok. 70-80 proc. kosztów procedury.'' - http://www.rp.pl/artykul/81429,944792-Tu...owane.html właściwie wszystko na temat propozycji premiera.
Oscar napisał(a):Z tego co pamiętam to główną przyczyną jest to ze do zapłodnienia nie dochodzi w sposób normalny, pokątnie odnoszą się też do mnożenia zarodków i faktu ze przeważnie ginie ich bardzo wiele i do faktu jak to nazywają ze jest to zabawa w Pana Boga. (mowa o kościele katolickim)
Jestem pod wrażeniem.
Tylko w takim razie nie wiem dlaczego pisałeś takie głupoty o wytrysku i okresie.
Proszę Państwa,
Dyskutując o zapłodnieniu pozaustrojowym - pozytywach, negatywach i etyce trzeba pamiętać że problem niepłodności został uznany przez Światową Organizację Zdrowia za chorobę społeczną. Tylko w w samej Polsce dotyka on 1 miliona par w wieku rozrodczym czyli mniej więcej co czwartą , piątą parę. Jak to jest na świecie (statystyki wzięte z internetu) - we Francji u 18,4% związków, w Wielkiej Brytanii u 16,8%, w USA u 13–14%, a w Polsce – u ok. 14%.
Tym ludziom trzeba pomóc, status materialny wielu niepłodnych par w kraju nie pozwala nawet zamarzyć o in vitro.
I choć mojej rodziny w sposób bezpośredni problem nie dotyka, znam pary które dzięki tej metodzie stały się rodzicami w pełnym tego słowa znaczeniu (dodam za własne pieniądze).
Jestem za rozwiązaniami dającymi wszelką możliwą pomoc w leczeniu niepłodności w tym zapłodnieniu in vitro.
Jestem przeciw bo rzeczywiście to bawienie się w Pana Boga. Jeśli dana para nie może mieć własnego dziecka to przecież jest tyle dzieci, które czekają na adopcję. Ja wiem, że to niesprawiedliwe i wiele rodzin, które chcą mieć dzieciaka nie mogą mieć, natomiast patologie typu słynna pani Kasia W. mogły mieć dzieci ale taki jest świat...
Każdy ma prawo mieć własne zdanie ale z całym szacunkiem @elkawwa, to farmazony, co ma Bóg do tego raczej zręczne ręce operatora.
Tym ludziom należy się pomoc, nie każdy jest w stanie podjąć się adopcji z powodów czysto psychicznych. A czy adopcja to taka prosta sprawa , poczytaj trochę o doświadczeniach ludzi którzy to przeżyli.
elkawwa napisał(a):Jestem przeciw bo rzeczywiście to bawienie się w Pana Boga.
Nie bawmy się w Pana Boga! nie leczmy chorób! Nie operujmy! nie przedłużajmy życia! Bezpłodność to choroba którą można leczyć w ten lub inny sposób.
elkawwa napisał(a):Jeśli dana para nie może mieć własnego dziecka to przecież jest tyle dzieci, które czekają na adopcję.
Czyli rozumiem ze Ty adoptujesz dziecko? Po co rodzic kolejne, tyle jest dzieci, adoptuj jedno.
Oskar bezpłodność i niepłodność , to są dwa różne pojęcia medyczne.
Bezpłodność jest trwała, oznacza brak płodności i nie można jej wyleczyć. Niepłodność jest natomiast często stanem chwilowym, można z nią walczyć, choć często bezskutecznie.
Ale poza tym zgadzam się.
zobaczymy jak któreś z Was którzy są przeciwko znajdą się w takiej sytuacji od razu zaczną starać się o adopcję dzieciaka.Mój brat starał się z żoną o dziecko dłuższy czas, jeździli po lekarzach...wszyscy mówili że jedno i drugie jest zdrowe i zdolne do bycia rodzicem po mimo tego nie mogli, dopiero drugi zabieg in vitro daj jakiś skutek i bratowa jest w 3 miesiącu.
Do RISE, Prober, Oscar - zgadzam się w całej rozciągłości, każdy kto miał w taki czy inny sposób kontakt z tym problemem wie doskonale o co chodzi! Adopcja? to wiele lat starań i niestety nie jest drogą do posiadania własnego potomstwa, jednak ujmę to tak: Nie lada trzeba odwagi, uporu i miłości oraz poświęcenia aby zdecydować się na taki krok, a wiem co mówię!

Łatwo jest wypowiadać się tym, których problem nie dotyczy, w takiej sytuacji głos powinni mieć tylko ci, którzy z takiego czy innego powodu cierpią!
Ja osobiście jestem za In Vitro, ale tylko i wyłącznie z własnej kasy.
Z punktu widzenia sumienia jestem przeciw, natomiast jeśli ktoś chce niech sobie sam to sponsoruje. Wtedy się okaże czy jest to naprawdę potrzebne, rynek o tym zdecyduje.
Nie mam ani ochoty, ani sumienia się dokładać z własnych podatków do podobnych, moim zdaniem z lekka poronionych pomysłów.

Każda forma pomocy państwa jakiejś grupie społecznej jest dla ogółu niesprawiedliwa.

Podam przykład: przed poronionymi zabiegami z refundacją leków płaciłem 90 zł za preparat dla Babci żony na alzheimera, dziś po działaniach POpaprańców muszę bulić 260 zł. To jest właśnie ta niesprawiedliwość. Nie będę płakał, bo było to do przewidzenia.

Oscar napisał(a):Czyli rozumiem ze Ty adoptujesz dziecko? Po co rodzic kolejne, tyle jest dzieci, adoptuj jedno.
Ja to się czasem zastanawiam czy Ty Oscar aby nie trolujesz? Big Grin
W jednej kwestii masz rację, jest mnóstwo dzieci, które chciałby mieć dom. Z różnych powodów go nie mają.
Oscar napisał(a):Nie bawmy się w Pana Boga! nie leczmy chorób! Nie operujmy! nie przedłużajmy życia! Bezpłodność to choroba którą można leczyć w ten lub inny sposób.
Mylisz pojęcia. Leczenie, operowanie to nie zabijanie jak w przypadku in vitro.

Oscar napisał(a):Czyli rozumiem ze Ty adoptujesz dziecko? Po co rodzic kolejne, tyle jest dzieci, adoptuj jedno.
Mogę mieć dziecko i mogę zaadoptować, nie mogę mieć dziecka, a chcę mogę zaadoptować.

Jeśli przejdzie ustawa o in vitro... a nie oni chcą to jakoś bezprawnie ominąć ale tak czy siak jeśli to przejdzie to będzie indywidualna sprawa każdej pary i ich sumienia.Macie racje wiele osób nie jest w takiej sytuacji i być może zmieniłoby swoje zdanie. Nie ukrywam może i ja również. Wyrażam swoje zdanie, a Ty Oscar nie naskakuj na każdego kto ma inne zdanie niż Twoje własne Smile
Ja znam dwie pary które miały problem aby doczekać się dziecka. Obie zdecydowały się na leczenie i w przypadku pierwszej pary po około 4 latach doczekali się syna. Druga para już po roku leczenia otrzymała wiadomość od lekarza że za niespełna 9 miesięcy będą rodzicami. W obu przypadkach obyło się bez in vitro. Po wprowadzeniu ustawy która będzie dawała parom prawo do refundacji podejrzewam że takie pary będą chciały od razu prób z in vitro a nie tracić czas na leczenie które czasem jest dość długie.

I już tak na marginesie to temat in vitro to według mnie temat trochę zastępczy który według rządu łatwiej rozwiązać niż kryzys który wywraca gospodarkę do góry nogami.
nie jestem ani za ani przeciw. Jestem za in vitro bo skoro człowiek stworzył boga to i człowieka może, ale finansowanie z własnej kieszeni.
elkawwa napisał(a):Mylisz pojęcia. Leczenie, operowanie to nie zabijanie jak w przypadku in vitro.
A co kiedy poród zagraża życiu dziecka lub kobiety? albo przy przeszczepach od osób które są w śmierci klinicznej? zgodnie z oświadczeniem kościoła Ci ludzie nadal żyją. To co że z automatem, ale żyją.
Zakażmy też antykoncepcji, z tego co pamiętam niektóre z tabletek anty powodują ze zapłodnione jajeczko nie może się zagnieździć. I też ginie młody człowiek.
elkawwa napisał(a):Mogę mieć dziecko i mogę zaadoptować, nie mogę mieć dziecka, a chcę mogę zaadoptować.
No ale co z tego że możesz mieć dzieci! adoptuj jedno. Wink Czemu tego nie zrobisz? aa widzisz bo pewnie chcesz mieć swoje. Otóż widzisz tak to mamy w naszej główce zakodowane ze chcemy mieć własnego potomka. A in vitro pozwala nam to spełnić.
elkawwa napisał(a):Wyrażam swoje zdanie, a Ty Oscar nie naskakuj na każdego kto ma inne zdanie niż Twoje własne smile
Ja wyrażam swoje zdanie dosyć dosadnie komentując wypowiedź innej osoby.Smile
killFrenzy napisał(a):Ja to się czasem zastanawiam czy Ty Oscar aby nie trolujesz? big_smile
No w tym przypadku to miało pokazać pewną zależność.Smile
Wprowadzenie refundacji to kolejne obciążenia dla podatników. Osobiście zamiast finansowania in vitro jestem za przeznaczeniem tych pieniędzy na rozwijanie programu rodzin zastępczych oraz ośrodków zajmujących się porzuconymi dziećmi z problemami zdrowotnymi.

abcde

Hubert napisał(a):I już tak na marginesie to temat in vitro to według mnie temat trochę zastępczy który według rządu łatwiej rozwiązać niż kryzys który wywraca gospodarkę do góry nogami.
Hubert,uważam podobnie.
Kilka tygodniu spokoju,sondaże może drgną do góry.normalna wrzutka polityczna,na zastępczy temat stosowana nie pierwszy i nie ostatni raz.

@Hubert bardzo mądry wpis dotyczący in vitro.
Panowie,do tej pory wypowiadający się - in vitro to nie metoda cudotwórca ! niektórzy mają chyba trochę mylne skojarzenia z tą metodą.
Jej skuteczność średnia to ok.30 %. Metoda in vitro niesie za sobą także możliwość powikłań (podobnie jak ciąża naturalna zresztą) i co ważne także nie zawsze udaje się za 1 razem.

Panowie,po metodę in vitro winno się sięgać na prawdę wtedy kiedy wszystkie inne metody przez kilka lat okazały się nie skuteczne (rozmawiałem dziś z małżeństwem ze Starachowic które kilka lat się starało o dziecko nieskutecznie i dopiero na końcu in vitro-szczęśliwie zakończone choć z problemami).
powinna to być taka ostateczna droga,a nie rzekoma maszynka do produkowania dzieci.
Jak ktoś wspominał wyżej o nie płodności,może trwać jakiś okres.dzisiaj czytałem dobry artykuł kilku lekarzy i niektóre pary mają problemy przez 2-3 do 4 lat,próbują wszelkich metod naturalnych i nagle ''chwilowa'' nie płodność zanika.
Rozumiem pary które starają się dłuższy czas i nic.ale moim skromnym zdaniem,metoda in vitro jak wyżej wspominałem,powinna być ostatecznością.

Mamy małą sondę,a nikt prawie nie pisze o podstawowym pytaniu czy in vitro powinno refundować państwo i na jakich ewentualnie zasadach? proszę o opinię,bo na razie większość pisze o samej metodzie.
Ja osobiście uważam o czym w innym temacie wspominałem,że po 1.ostateczność dla par i to z powodów typowo medycznych (jeżeli inne metody zawiodły), po 2. uważam,że sposób finansowania na poziomie 60-80% byłby uczciwy o ile mówimy o ograniczonej rocznie liczbie par,po 3.mam nadzieję,że wreszcie status prawny zabiegów in vitro także tych prywatnych zostanie w Polsce jakoś uregulowany.
Oscar napisał(a):A in vitro pozwala nam to spełnić.
Daje taką szansę jeśli inne metody zawiodły.
Gorzej jeśli z in vitro korzystać będą chciały pary które ledwo z co rok się starają.i to za publiczne pieniądze.
To mnie najbardziej zastanawia,w jaki sposób zostanie uregulowana ostateczna wersja dostępności dla par do rządowego programu in vitro i na jakiej zasadzie będzie to finansowane.
I zastanawiam się skąd na to fundusze,skoro w tym roku zabrakło funduszy dla ciężko chorych na raka.
abcde napisał(a):Daje taką szansę jeśli inne metody zawiodły.
I tylko w takim przypadku. Są zaburzenia w których wiadomo ze człowiek nie będzie miał dzieci. Wtedy wydaje mi się ze takie pary powinny być kierowane na listę od razu po diagnozie, a przed włączeniem do programu powinny być ponownie badane przez lekarza "niezależnego"
abcde napisał(a):I zastanawiam się skąd na to fundusze,skoro w tym roku zabrakło funduszy dla ciężko chorych na raka.
Gdzie Ty to wyczytałeś?Smile
killFrenzy napisał(a):Z punktu widzenia sumienia jestem przeciw, natomiast jeśli ktoś chce niech sobie sam to sponsoruje. Wtedy się okaże czy jest to naprawdę potrzebne, rynek o tym zdecyduje.
Rynek? To chyba nie targowisko...
Ty w ogóle masz jakieś ludzkie uczucia? Wiesz co to empatia? Niech sobie sam sponsoruje... jeżeli Ciebie by nie było stać na mieszkanie, nie chciałbyś żeby państwo Ci pomogło?

elkawwa napisał(a):Mylisz pojęcia. Leczenie, operowanie to nie zabijanie jak w przypadku in vitro.
No pewnie, zabijanie = in vitro.
Większego idiotyzmu to tu nie widziałem.

Hubert napisał(a):Po wprowadzeniu ustawy która będzie dawała parom prawo do refundacji podejrzewam że takie pary będą chciały od razu prób z in vitro a nie tracić czas na leczenie które czasem jest dość długie.
To prawda, więc prawnie trzeba to tak uregulować, żeby taki refundowany zabieg byłby ostatecznością.

abcde napisał(a):2. uważam,że sposób finansowania na poziomie 60-80% byłby uczciwy o ile mówimy o ograniczonej rocznie liczbie par,
To mamy racjonować ludziom takie możliwości? Jak cukier na kartki?
To już byłoby niepoważne, że "zabrakło już wolnych miejsc na ten rok, mogę Państwa zapisać na luty 2014" - to byłoby chore i dla mnie nie ludzkie.

Hubert napisał(a):I już tak na marginesie to temat in vitro to według mnie temat trochę zastępczy który według rządu łatwiej rozwiązać niż kryzys który wywraca gospodarkę do góry nogami.
W końcu przy rosnącym bezrobociu, cięciach w inwestycjach, początkach debaty o perspektywie finansowej dla UE 2013-20 i przyszłorocznym budżecie, rząd znalazł sobie temat.
A i opozycja na tacy podała kolejne dania w postaci zmianach w aborcji.

Wracając do in-vitro.
Zabieg powinien być refundowany przez Państwo albo w całości (dla najbiedniejszych) albo w 50-99%, w zależności od zamożności przyszłych rodziców. Powinien być też zapis, gdzie przy dochodach wyższych niż (...) Państwo nie finansuje zabiegu, pozostawia to w kwestii rodziców, bo po co rodzicom z dochodami po kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie jakakolwiek pomoc państwa.
Ponadto, zabieg powinien być proponowany jako refundowany w ostateczności, po nieudanej kuracji. Jeżeli ktoś decydowałby się od razu na zabieg, bez kuracji, również Państwa tym bym nie obciążał. Bo po co, skoro istnieje szansa wyleczenia.
Refundowane powinny być trzy takie zabiegi - tak jak jest proponowane przez rząd. I taka opcja powinna być dostępna dla małżeństw, par* i samotnych kobiet.
* - par heteroseksualnych, w zarejestrowanym związku (do tego proponowałbym wprowadzenie związków partnerskich, aby pary które nie chcą brać ślubu w jakiś sposób udokumentowały swój związek).

Ot moja opinia.
Każdy ma prawo do posiadania dziecka i jeżeli Państwo może w tym pomóc, powinno to robić bo jest to w jego własnym interesie.
Nie mogę sobie wyobrazić jak może czuć się para, która chce mieć własne dziecko, a nie może. Nie miałbym sumienia odmówić im takiej możliwości, lub tym bardziej - będąc na sali sejmowej - podnieść ręki przeciw ustawie o in-vitro, lub podnieść rękę - ale za projektem zakazującym takiego zabiegu w imię własnego zdania i własnej opinii.

Dla mnie taka postawa - zatwardziałego sprzeciwu wobec in-vitro jest niczym innym tylko egoizmem i brakiem jakiejkolwiek empatii. Nie każdy w Polsce jest wierzący, nie każdy jest katolikiem, a jeżeli nawet jest i nie widzi w tym nic złego to nikt nie powinien mu tego zabraniać.

Co do Kościoła który jest takim zajadłym przeciwnikiem... Kościół jest taką instytucją, która bardzo ciężko przyjmuje takie nowości. Kopernik był dla niego heretykiem... in-vitro i prezerwatywy są grzechem. A przez takie właśnie postrzeganie tych rzeczy, Kościół bardzo wiele traci w oczach wiernych... szczególnie tych młodych.

Więc ZA in-vitro.
Po pierwsze to zgadzam się z @abcde, że @Hubert ma rację . In vitro to temat zastępczy. Powiedziałbym, że nawet BARDZO zastępczy. I warto tu spojrzeć KTO pierwszy ten temat rozpoczął. Także tu na forum.
.
Po drugie to pytanie jest źle ( nie precyzyjnie) ujęte. Bo jeśli większość odpowiedzi będzie, że in vitro NIE powinno być finansowane z budżetu to czy oznacza to , że powinno być finansowane a jakiegoś innego źródła ?? Pytanie w zasadzie jest skierowane do grupy która jest za in vitro i tylko szuka odpowiedzi skąd brać na to kasę. Całkowicie pomija kwestię etyki i tej części osób którzy są przeciw in vitro skądkolwiek finansowanego. Całe szczęście, że dyskusja nie jest tylko odpowiedzią na to pytanie.
.
Po trzecie : padło takie stwierdzenie (jakoś nie działa mi funkcja cytowania to muszę kopiować i wklejać) "No pewnie, zabijanie = in vitro. Większego idiotyzmu to tu nie widziałem." Otóż in vitro to jest zabijanie . A idiotyzm to chyba nie to.
drugie "dziwne" stwierdzenie to :" A przez takie właśnie postrzeganie tych rzeczy, Kościół bardzo wiele traci w oczach wiernych... szczególnie tych młodych." To chyba młodzi tracą na tym. Bo - zwłaszcza niektórzy - nie rozumieją, że Kościół to nie polityk który musi zabiegać o słupki w sondażach.

abcde

Jesion napisał(a):To mamy racjonować ludziom takie możliwości? Jak cukier na kartki?
To już byłoby niepoważne, że "zabrakło już wolnych miejsc na ten rok, mogę Państwa zapisać na luty 2014" - to byłoby chore i dla mnie nie ludzkie.
@Jesion,to nie mój pomysł a premiera,cyt. ''Program dotyczący in vitro ma objąć 15 tys. par.(przez 3 lata po 5 tys.) Na razie refundowany będzie tylko zabieg in vitro, leki związane z terapią hormonalną przygotowującą do zabiegu nie będą objęte refundacją.'' - cytat z http://www.rp.pl/artykul/81429,944792-Tu...owane.html
P.S. A czy chore nie jest kiedy człowiek pracuje całe życie,oddaje państwu podatki,płaci na służbę zdrowia a idąc do endokrynologa następną wizytę wyznacza mu się na wrzesień... 2013r. ?! dzisiaj słyszałem w szpitalu jak kobieta do drugiej się żaliła.
System finansowania służby zdrowia jest cały chory i dosłownie nie ludzki.
Jesion napisał(a):Zabieg powinien być refundowany przez Państwo albo w całości (dla najbiedniejszych) albo w 50-99
''Według premiera wprowadzenie programu oznacza, że z pieniędzy państwa zostałaby sfinansowane ok. 70-80 proc. kosztów procedury.''
Jesion napisał(a):* - par heteroseksualnych, w zarejestrowanym związku (do tego proponowałbym wprowadzenie związków partnerskich, aby pary które nie chcą brać ślubu w jakiś sposób udokumentowały swój związek).
''Tusk zapowiedział, że refundacja będzie dostępna dla par - nie tylko małżeństw - które będą w stanie udokumentować roczne leczenie niepłodności tradycyjnymi metodami.'' - roczne to chyba coś za mało jeśli chodzi o staranie się o dzieci naturalnymi metodami,nie uważasz?
''- Siłą rzeczy będzie to dotyczyło par, które wspólnie od dłuższego czasu podejmują wysiłek leczenia niepłodności, ale nie oznacza to obowiązku ślubu.''

''Na poziomie programu zdrowotnego nie możemy definiować uprawnienia do takiej procedury pod innym kątem niż medyczny - powiedział Tusk.

Dodał, że w przyszłości ustawa rozstrzygnie, czy tylko małżeństwa, czy również single lub pary żyjące w związku niemałżeńskim będą mogły ubiegać się o finansowanie lub w ogóle korzystać z procedury in vitro. "Jeśli ustawa rozstrzygnie, że będzie to dostępne wyłącznie dla małżeństw, będzie to rozstrzygnięcie obowiązujące także w przypadku tego programu" - dodał premier''
Oscar napisał(a):Gdzie Ty to wyczytałeś?Smile
Nie doczytałem Smile wycofuję to.
abcde napisał(a):Panowie,do tej pory wypowiadający się - in vitro to nie metoda cudotwórca ! niektórzy mają chyba trochę mylne skojarzenia z tą metodą.
Jej skuteczność średnia to ok.30 %. Metoda in vitro niesie za sobą także możliwość powikłań (podobnie jak ciąża naturalna zresztą) i co ważne także nie zawsze udaje się za 1 razem.

Panowie,po metodę in vitro winno się sięgać na prawdę wtedy kiedy wszystkie inne metody przez kilka lat okazały się nie skuteczne (rozmawiałem dziś z małżeństwem ze Starachowic które kilka lat się starało o dziecko nieskutecznie i dopiero na końcu in vitro-szczęśliwie zakończone choć z problemami).
oczywiście masz rację. I ja uważam, że w pierwszej kolejności należy przejść wszelkie kroki leczenia i terapii, bo bardzo często problem leży właśnie po stronie mentalnej. Terapia w takim przypadku a także odpowiednia dieta etc etc etc.
Tak więc jak wyżej, w pierwszej kolejności podjęte wszelkie kroki, a na koniec lekarska decyzja (jak przy becikowym zaświadczenie o wizytach lekarskich) o możliwości wszczęcia procedury in vitro. I myślę że o to ustawodawcy chodzi. Poza tym zobaczymy jak zarządzenie Rady Miejskiej Częstochowy sprawdzi się w praktyce i ile par skorzysta z finansowania.
Na końcu pozostaje to, co wzbudza najwięcej kontrowersji, pozostające zarodki. I dopiero w tym momencie powinna rozpoczynać albo kończyć dyskusja. Tu wchodzimy w sferę tzw. światopoglądu o czym pisze m.in.Pelek. I idąc za logicznym rozumowaniem decyzja powinna należeć do przyszłych rodziców, to oni bowiem wierzą bądź nie,decydują się pomimo wszelkich konsekwencji lub nie. Włażenie z butami w czyjeś życie nie jest moim zdaniem godne naszych czasów, wg mnie to już nie średniowiecze.
JESION napisał(a):Rynek? To chyba nie targowisko...
Rynek to pojęcie ekonomiczne, nie chodzi o miejsce. Rynek jest najlepszym wyznacznikiem tego co potrzeba obywatelom.
JESION napisał(a):Ty w ogóle masz jakieś ludzkie uczucia? Wiesz co to empatia?
@JESION, chcesz mieć, być, stać się dzieckiem z próbówki ok ja nie zamierzam dokładać Ci się do Twoich poronionych pomysłów. Nie mierz ludzi swoją miarą, boś za krótki. Co do Ciebie, fakt nie mam w sobie krzty uczuć, czy empatii.
JESION napisał(a):Niech sobie sam sponsoruje... jeżeli Ciebie by nie było stać na mieszkanie, nie chciałbyś żeby państwo Ci pomogło?
Akurat nie stać mnie na mieszkanie, państwo mi nie pomaga. Obecny rząd dopier...dala coraz to większymi podatkami. Nie chcę nic od tego rządu, państwa. Najlepiej niech zostawią mnie w spokoju.
W dobie poważnych kryzysów w polskiej gospodarce, JE Donald Tusk zabrał się za In Vitro. Przecież to absurd.

In Vitro może być, wystarczy aby Donald ze swoją bandą przestał grabić Polaków z ich pieniędzy (obniżając podatki),
wtedy się okaże czy dzieci z próbówki to dobre rozwiązanie. Zdecyduje o tym rynek, a nie ten bandycki rząd, sejm, czy senat, jeden pies.
Strasznie jesteście mądrzy ,że głowa boli . Niestety życia nie znacie i w tym Wasza głupota .
Kwestie światopoglądowe i etyczne zagadnienia zapłodnienia in vitro to kwestia oddzielna i ta będzie budzić emocje zawsze. Jakoś nikt nie dotyka społecznego wymiaru tego problemu.
Pamiętajmy sytuacja niepłodności dotyczy ok 1 mln par małżeńskich - takie są oficjalne liczby. Projekt refundacji kosztów takiego zabiegu(in vitro) spowoduje , że po pierwsze stanie się on opisaną procedurą wycenioną na konkretną kwotę refundowaną przez np. NFZ. Nie będzie żadnego bumu dla jasności, kogo stać będzie na sfinansowanie z własnych środków zrobi to , bo po pierwsze kolejki będą olbrzymie, a ponadto żaden z lekarzy nie skieruje pacjentów do takiego zabiegu bez wyczerpania drogi terapii lekowej czy innej naturalnej. I teraz albo mamy równość w tym kraju w zakresie dostępu do świadczeń medycznych , albo nie. Dlaczego rodzina przysłowiowych Kowalskich , taka zwykła rodzina której nie stać na wydatek rzędu minimum 30 tys zł nie mogłaby skorzystać z szansy po wykorzystaniu innych środków leczenia które zawiodły w ich terapii?. Czy logicznie myśląc państwo może dyskryminować kogokolwiek z uwagi na stan posiadania.
Trzeba też pamiętać , że na zabieg in vitro oczekują przede wszystkim ludzie pragnący narodzin dziecka - to jest jak najbardziej świadome rodzicielstwo.
Margines społeczny patologia rodzinna która rodzi dziecko, porzuca na śmietniku lub oddaje do adopcji bo pieniędzy starcza ledwo na wódkę z tego korzystać nie będzie to na pewno.

Za społeczne pieniądze leczy się alkoholików, narkomanów , hazardzistów i kto wie kogo jeszcze.
I to jest norma to jest OK dla etyków.
Ale gdy próbuje się pomagać ludziom dotkniętym niepłodnością (czytać ze zrozumieniem - choroba uznana za chorobę społeczną) oburzenie niesmak, wstępowanie w prawa Boga .
Kompletna bzdura, kompletna obłuda i kompletny brak zrozumienia dla problemu starzenia się społeczeństwa .

Dla jasności to nie jest temat zastępczy , to obrona żywotnego interesu 1 ml par małżeńskich czyli 2 mln obywateli tego kraju.
Pytanie , czy dla 14%populacji ludzi w wieku rozrodczym desperacko walczących o dziecko ma ono być dobrem luksusowym ?

Świat idzie do przodu, technologie biomedyczne rozwijają się coraz szybciej a zaścianek w Polsce jakby coraz głębszy myślenie prosto z kruchty dominuje.

Jak to słusznie zauważył jeden z użytkowników Boga też stworzył człowiek , ale człowieka ewolucja.
Stron: 1 2 3 4 5